Текст песни Dj Samuel Kimko - Reasons (Original Mix)
Aha? Nullizmatyk!
W każdym z nas toczy się walka
Trudno - życie stawką
Nie zmienisz nic chowając brud pod wycieraczką
Jak chcecie idźcie na dno
Czasem już nic nie warto
Niedawno byłem tam
Mruczę smutne murmurando
Wierzę, że wrócę ludzie,
Już nie na randkę z literatką
Wrócę z kartką, sprawdź zawartość
Ilu z nas owija serce izolacją?
By było łatwo. Nie jest łatwo.
Wyciągam wątki życia wykałaczką
Chce w końcu zamknąć cudzysłów
Myśli natłok nie daje zasnąć
Dość już złych dróg
W tunelu światło zgasło
Prowadzi jasność umysłu
Byłem jak Ikar, który się naćpał i najebał
Nim skończył się ten bal dotknąłem piekła zamiast nieba
Każdy tak miewa
Adam i Ewa, whateva'
By się nie rozjebać
Latać trzeba jak Dedal
Żyj aż do bólu, choć wokół lód
Żyj aż do bólu, gdy runie buduj
Od nowa muruj
Żyj aż do bólu
Wygrasz to próbuj
Żyj aż do bólu
Ludzie z marmuru spotkamy się w dolinie królów
Wita cie jak nóż przy szyi
Kurz Wałbrzyskiej Sycylii
Tu nie zagląda BBC
Za to niebieskie pingwiny
Tak żyją niziny
Powietrzem słodkim od promieni słońca
Panie daj im siły
By przeszli most po cierni kolcach
Roześmiane dzieci skaczą po rozbitym szkle
Bo to rejony wyklęte
Spójrz kominy w tle
I szwindle i czyny złe
Jesteś stąd, przywykłeś.
Rozmiękując śliny chleb, nie każdy tu przywykł jeść.
Spity gniew rozlewa się ulicami tu po zmierzchu
Jak z żyły krew, biedę
Jak spaliny czuć w powietrzu
Szybki wdech i wolny wydech
Schowane w płuca kompleksu
Znika w gruzach po przejściu
Sny dźwiga tu rano w deszczu
Nienawiść udaje miłość
Milosc oddaje nienawiść
I choć rozstajem trzeba iść
Nicość zostaje przetrawić
Gdzie cieszyć się? Bawić? Przepieprzyć? Przetańczyć?
Chcesz przebić się tam
Gdy śmierć spieszy cie zabić
Żyj aż do bólu, choć wokół lód
Żyj aż do bólu, gdy runie buduj
Od nowa muruj
Żyj aż do bólu
Wygrasz to próbuj
Żyj aż do bólu
Ludzie z marmuru spotkamy się w dolinie królów
Jest 4 marca, wiosna
Prawie 100 milionów mil od słońca
Z gleby czuć rozkład
W powietrzu rozpad
Bóg znalazł kozła
Człowiek osła
Świat utknął w korkach znów
To łódź bez wiosła
Tu nie mógł powstać wzór
Z syna na ojca ta sama troska
Nie daj się okraść
Nie waż się poddać
Jak padłeś - powstań, to rozkaz!
I tak bez końca
I to jest constans tu,
Prawie 100 milionów mil od słońca, Ziemia
Stoję szczęśliwy wierząc, że to właśnie ją Pan miał w planie
Choć zjadła pamięć
Z jej widać światła planet
Tak samo widzi je barman, krawiec jak Salma Hayek
Chodćby stanęła na placach gdzieś na szczycie K2
Ze szczytu wieży Eiffla małe wydaje się ludzkie Empire
Choć ze szczytu widać dalej każdy gradient
I każdy fragment
Niedoskonałości piętno
Ktoś tworzył nas na swoje podobieństwo
Piękno nie zabiega o uwagę tak jak King Kong o wzrost
Trzeba dać im to pod nos
Liczy się mikrokosmos
Liczy się wszystko co prąd znosi na inną prostą
Bo myśli się prosto, a tylko się przelicza nośność
Tacy są ludzie
Zależni od równoleżników
Od statusu poprzedników
I przepychu ich kapitół
Jesteśmy jak te psy tu
Co machają wciąż ogonem
Z programem R2D2
Chcąc się swym rodowodem
Żyj aż do bólu, choć wokół lód
Żyj aż do bólu, gdy runie buduj
Od nowa muruj
Żyj aż do bólu
Wygrasz to próbuj
Żyj aż do bólu
Ludzie z marmuru spotkamy się w dolinie królów